Rzadko zdarza się, by któryś minister z talii Donalda Tuska tak wkurzył redakcję „Polityki”. Elżbieta Bieńkowska (laureatka nagrody Kisiela!) stała się niedawno negatywną bohaterką wstępniaka samego redaktora naczelnego. Poszło o kasę na promocję funduszy europejskich. Kasę wartą grzechu, do wzięcia jest bowiem 8 milionów złotych. Jerzy Baczyński uznał, że miarka się przebrała, bowiem propozycja, jaką otrzymali w tym roku od pani minister dziennikarze była wyjątkowo niemoralna. W przypadku prasy zakładała ona, iż artykuły o FE „muszą mieć typową dla danego tytułu formę redakcyjną, layout zintegrowany ze strukturą i grafiką tekstów redakcyjnych danego tytułu”. Innymi słowy, chodzi o teksty promocyjne „ na oko” niczym nie różniące się w formie i treści od tekstów dziennikarskich.